04.02.2017

Rozdział 3

   Edmund leżał na swoim łóżku w swoim pokoju. W końcu miał tylko chwilę dla siebie. Koniec szkoły, nauki tylko te błogie lenistwo... Jednak jego prywatna chwila została odegnana przez najmłodszą Pevensie. Łucja nie pukając do pokoju brata wparowała krzycząc:
-Edmund?! Edmund!
-Co jest?-spytał.
-Dostaliśmy list od Zuzy.-powiedziała dziewczynka z uśmiechem i wręczyła go Edmundowi. Chłopak zaczął go otwierać, a mała karteczka wypadła mu z rąk, podniósł ją z podłogi.

Droga Łucjo, drogi Edmundzie!
Mam dla was dobre wieści. Za tydzień wracam z mamą do Anglii. Piotr też. Jednak nie będziemy sami. Będzie ososba, która będzie towarzyszyć nam w tej podróży. Nie powiem Wam kto to jest. Dowiecie się później jak przylecimy. 
Ps. Macie pozdrowienia od taty.
                                                                  Zuzanna.

Młodsza Pevensie bardzo zainteresowała się tym kto będzie z Zuzanną w podróży, ale starała się tym nie rozpraszać.
-Co o tym myślisz?-spytał ją brat
-O czym?
- O tym "towarzyszu"? Jak myślisz kto to może być?
-Szczerze, to zbytnio mnie to obchodzi.-skłamała dziewczynka. Chłopak popatrzył na nią. Od czasu gdy przebywali u wujostwa Łucja bardzo się zmieniła, a na pewno wydoroślała. Nie była już tą małą dziewczynką tylko dorosłą nastolatką. Tak jak Zuzanna zaczęła interesować się chłopcami, ubraniami czy kosmetykami. Krótko mówiąc powoli zaczynała być bardziej jak Zuzanna...
-Wiesz...-zaczął chłopak.-Czasem naprawdę mnie zaskakujesz.
-Czemu?-spytała, al. nie usłyszała odpowiedzi, bo ktoś zapukał. Edmund podszedł do drzwi, aby je otworzyć.  Ku jego oczom ukazała się starsza od niego kobieta. Miała 50 lat. Była ubrana w bardzo elegancką koszulę i połyskujące spodnie. 
-Łucjo ,ktoś czeka na ciebie przed domem.-oznajmiła wysokim głosem kobieta.
-Kto to ciociu?-spytała dziewczyna.
-Jakiś chłopak.
-Czy mogłabyś mu przekazać , że zaraz będę?? Proszę...-poprosiła Łucja ciocię Albertę.
-Dobrze, tylko szybko się zbieraj.
Łucja natychmiast podeszła do małej komódki, na której leżała jej szczotka. Dziewczyna zaczęła nią rozczesywać włosy i poprawiać swoje włosy. Natomiast Edmund zamknął drzwi i oparł się o nie.
-Chłopak?-spytał siostrę. -Ty masz chłopaka???
-Nooo...-zaczęła Łucja, ale nie do końca była pewna jak mu odpowiedzieć.-A to coś w tym złego??
Edek podszedł do siostry i popatrzył się w jej oczy. Nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał.
Jego siostra ma chłopaka.
- Łucja! Ty masz 16 lat! Jeszcze jesteś za młoda na związek.
Łucja popatrzyła na niego jak na idiotę. Czyżby on był o nią zazdrosny?
-Czyżby mój starszy braciszek jest o mnie zazdrosny?-spytała.
-Nieee...-Powiedział Edek.
-Nie bądź taki jak Piotrek.
-Czyli jaki?
-Nadopiekuńczy.
-Taaaa....jasne.
-Mam nadzieję , że się rozumiemy. To ja idę. Cześć.
-Czekaj!-krzyknął Edek
-Pa!-okrzyknęła Łucja, która chciała jak najszybciej uniknąć kolejnej rozmowy z bratem.
 
*****

 
 
   Samolot zaczął powoli lądować. Brunetka patrzyła w okno. Miała ochotę być już w domu. Gdy przebywała w Hogwarcie nie miała czasu aby zatęsknić chociaż raz za rodziną. Była zbyt zajęta aby o tym myśleć zwłaszcza gdy w grę wchodzili przyjaciele czy wrogowie. Zawsze była gotowa się poświęcić czy walczyć aby zapanował spokój. Jednak teraz odczuwała tą tęsknotę.
-UWAGA! UWAGA!-rozległ się gruby głos jakiejś kobiety.- Za chwilę pilot otworzy klapę. Proszę o opuszczenie swoich miejsc i zachowanie bezpieczeństwa.
Ava wstała i zaczęła kierować się do głównych drzwi. Przed nią stał tłum ludzi, który ustawiał się w kolejce. Dziewczyna miała na sobie cienki, granatowy sweterk i krótkie spodenki. Zabrała też ze sobą swoje czarne ulubione trampki. Dziewczyna powoli zaczęła schodzić po schodach. Widziała już lotnisko. Stojąc na gruncie owiał ją lekki wiatr, lecz na twarzy poczuła ciepłe płomienie słoneczne.  Szła przed siebie. Wchodząc do budynku zrobiło jej się strasznie zimno. Avalon szła jak najszybciej aby odebrać swoją walizkę. Już była blisko kiedy nagle usłyszał ogromny huk. "Co się dzieje? Tego nie było w planie!"-wykrzyknęła w myślach. Niedaleko niej było wielkie okno, z którego było widać co się dzieje. Wlepiając się w nie zauważyła, jak samoloty na pasie startowym zaczynają się palić. Jeden po drugim. Z tych wszystkich wielkich latających maszyn unosił się dym, a jego zapach, aż dało się czuć w budynku.
-Drodzy pasażerowie! Prosimy o jak najszybsze opuszczenie budynku! Prawdopodobnie był zamach na samoloty.
Cholera! Zamach ?! W X wieku !! Przecież to nie jest możliwe! -zastanowiła się dziewczyna.
Co robić ? Co robić?-nagle wpadła na idiotyczny pomysł na jaki tylko mogła w paść. Będzie się teleportować!

****
Hej! Witam! Jak widać na blogu trochę się pozmieniało. Ale.. Przynajmniej nie jest tak okropnie jak było.... Dziś publikuję nowy rozdział. Nie wiem kiedy będzie kolejny ale na pewno nie w najbliższym czasie, bo jestem chora. A jak jestem chora to mam brak weny...? No i to chyba na tyle!
 
Pozdrawiam,
MagicWorld98 
 
       

 
 

2 komentarze:

  1. Cześć tu oreuis z Bajkowych szablonów. Napisałam Ci e-maila odnośnie szablonu <: Mogłabyś sprawdzić?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Cieszę się, że zawitałaś na moim blogu. Już sprawdziłam e-maila!

      Usuń